Friday, January 11, 2013

CONFESSIONS OF A SHOPOHOLIC


Zakupy niby taka prosta i banalna rzecz, idziesz do sklepu, przymierzasz, płacisz i gotowe. Zawsze tak do nich podchodziłam mieszkając w Londynie. Gdy jakaś rzecz przyprawiała  mnie o bicie serca wystarczyło wyskoczyć na przerwę i wracałam z moim skarbem by z uśmiechem na twarzy odbębnić kolejne 4 godziny za biurkiem. Tak, praca w biurowcu na Oxford Street to był raj na ziemi i to nie tylko dla mojej garderoby, ale i dla figury. Często zdarzało mi się nie zdążyć zjeść lanczu, gdy utknęłam  np. w kolejce do kasy.
Stety - niestety dobre czasy się skończyły, z stolicy mody przeniosłam się do stolicy śląska, gdzie zakupy stały się prawdziwym koszmarem. Rozpieszczona przez londyński przepych  śląskie centra handlowe straszyły pustkami. Dziś nauczyłam się sobie radzić z tym, że zakup pożądanej rzeczy to dla mnie nie lada wyzwanie.
Tak było właśnie, z kurtką z Zary ala Balmain, w której zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Tu zaznaczam, była to miłość do obrazka, bo owo cudo nie zaszczyciło swoją obecnością żadnej ze śląskich galerii. Po raz pierwszy ujrzałam ją podczas świątecznej wizyty w Berlinie i wtedy byłam już pewna swoich uczuć. Niestety cena mimo wyprzedaży była nadal bardzo wysoka więc sobie odpuściłam, łudząc się, że może jeszcze do nas przyjdzie. Po powrocie postanowiłam obdzwonić Zary w promieniu 100 km od Katowic w poszukiwaniu mojej perełki. I ku mojemu zaskoczeniu Panie w Galerii Krakowskiej zapewniła mnie, że jest ich cała masa. Nie zastanawiając się ani chwili wsiadłam w busa i pojechałam do Krakowa. Och głupia ja, głupia. Chciałabym zobaczyć wyraz mojej twarzy, gdy okazało się, że jej nie ma i mało tego nigdy nie było po prostu Pani się pomyliło. " Niech się Pani nie martwi" pocieszała mnie Pani ekspedientka " kurtka przecież jest dostępna online i może sobie Pani zamówić ją do sklepu". Nie rzeczywiście nic się nie stało, wydałam 30 zł na bilety,straciłam 3,5 czasu na dojazd, a kurtki i tak nie ma w moim rozmiarze na stronie. 
Nie pozostało mi nic jak tylko zwrócić się do mojej znajomej w Londynie, która załatwiła sprawę zanim zdążyłam dojechać z Krakowa do domu :)
Teraz już mogę spokojnie spać. Piękna nieprawdaż ???


Source: Zara.com




14 comments:

  1. Kolejny dowód na to, jakie potrafimy być pełne poświęcenia jeśli chodzi o wymarzony ciuch :D Czasem jak się na coś uprę to potrafię zamęczać szwagierkę całymi dniami, żeby przywiozła mi to z UK, jadę ponad 100 km do berlińskiego Prajmaniego albo przez 3 miesiące jestem "na diecie", żeby przykisić trochę kasy :p

    ReplyDelete
  2. Jednak dobrze mieć znajomych za granicą :D

    ReplyDelete
  3. nie dziwie się twojej miłości, bo ta kurtka jest BOSKA!

    ReplyDelete
  4. przepiękna! :) się zastanawiałam nad nią :)

    ReplyDelete
  5. Kurtka faktycznie jest piękna, a niekompetencja tej Pani przeraża ;)
    Swoją drogą masz 100% racji, u nas na śląsku faktycznie jeszcze duuuuuużo brakuje do światowego poziomu zakupów i myślę, że równie długo nic nie ulegnie zmianie. Naprawdę trzeba się nagimnastykować, by kupić pożądaną rzecz, albo polować na nią jak tygrys na swoją zdobycz, praktycznie nocując w Silesii, bo jak już owa rzecz się pojawi, to np. tylko w jednym egzemplarzu i zniknie ze sklepowego wieszaka zanim jeszcze na dobre tam zawiśnie ;)

    ReplyDelete
  6. Śliczny outfit ! <3
    Zapraszam do mnie i do obserwowania mojego bloga ;)
    ann-fashion-model.blogspot.com
    Pozdrawiam Ann

    ReplyDelete
  7. Oj prawdaż! <3 Zazdrocha!!! Sama na nią polowałam, ale cena mimo wyprzedaży nadal mnie odstrasza.
    To musiał być dla Ciebie prawdziwy szok! Z Wielkiego Londynu wskoczyć pomiędzy ponure fabryki Śląska. Przyzwyczaić się do dobrego jest łatwo, ale w drugą stronę to już prawdziwa męczarnia. Dobrze, że poruszyłaś ten temat. W Polsce jest faktycznie nadal słabo z zaopatrzeniem sklepów i w ogóle ilością dobrych sklepów :( Liczmy jednak, że kiedyś w końcu( może nasze dzieci, a może wnuki) będą mogły zrobić lepszy shopping niż my :P

    Pozdrawiam,

    Ewelina

    ReplyDelete
  8. mi się bardzo podobało, jak kolekcja H&M against AIDS weszła do silesii. byłam tam 20 minut po otwarciu sklepu. zapytałam, czy są jeszcze te rzeczy które wcześniej upatrzyłam sobie w internecie. pani powiedziała, że było ich dużo, ale że nie wie czy jeszcze coś zostało bo cała załoga sklepu sobie wzięła/kupiła te ciuchy i że mam iść zapytać kogoś przy kasie :D

    ReplyDelete
  9. warta zachodu kurta! gratulacje w zdobyciu :) jest mega! M.

    ReplyDelete
  10. Hello dear, Your blog really awesome! Love it! <3
    Btw, wanna follow each other via GFC? Let me know ;)

    sausanhanifah.blogspot.com

    ReplyDelete
  11. Genialna- nie sposób się nie zgodzić:)

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie,

    Malko

    ReplyDelete

Thank you for visiting my blog. Your comments are appreciated.